jarosław mixer mikołajczyk - animator kultury, arteterapeuta i lalkarz z wykształcenia, instruktor teatralny kategorii S. Dziennikarz z wykonania. W pracy medialnej - radiowiec przez kilka lat szef muzyczny Radia Warta, obecnie współtworzy ProRadio.pl, telewizyjny - Telewizja Gniezno. Zajmuje się głównie pisaniem. Publikuje w ogólnopolskich pismach muzycznych i literackich, na portalach kulturalnych i w tygodnikach lokalnych. Prowadzi także warsztaty teatralne, oraz współtworzy STUDIO 34. Współtwórca Centrum Kultury eSTeDe, obecnie współpraca z angielskim pismem The Idler i własna działalność publicystyczna i teatralna. współpraca z informacje lokalne - redaktor naczelny www.popcentrala.com
Blog > Komentarze do wpisu
Igoronco - Międzyczas

Recenzja płyty Międzyczas - Igoronco (dla popcentrala.com)

Sporo czasu minęło odkąd dostałem materiał z płyty, teraz dopiero siadam napisać co było w Międzyczasie. Nie będę się tłumaczył bo z czego? Napisałem Post Scriptum na wstępie to teraz spokojnie mogę i chcę napisać: o płycie, o tym co słyszę i co myślę. Praktyczne dziś Wigilia, to dobry czas na tę właśnie „recenzję”. Na początek kilka szybkich strzałów. Międzyczas powinien ukazać się w Asfalt Records. Dobra - może oni nawet nie wiedzą o Igoronco. Przecież nie piszę, że Asfalt dał dupy, że tego nie wydał tylko, że nie wydał tego co powinien...

Pozornie to, że MC jest filozofem nie ma znaczenia, a jednak fajnie, że ktoś wreszcie w rapie nie filozofuje.

I trzecie - tak na szybko, dobre bity. Niezła produkcja – pozornie 12 producentów sugerowałoby brak spójności, a jednak to jest album w pełni jednorodny w swoim eklektyzmie.

 

Mimo wszystko to jednak tekst i jego podawanie pozostaje siłą płyty. Trochę tak, jakby ten „intelektualny” rap, przywrócił sens temu co było kiedyś podstawą wersów z blokowisk i podwórek. W czasie kiedy Hip Hop przestał być komunikatem ulicy, a stał się opowieścią o rapowaniu samym w sobie i imprezowaniu - Szymon Igoronco wyrzuca płytę z jednej strony bardzo daleką od rapu, z drugiej paradoksalnie przywracającą to co było tak istotne w całej kulturze czterech, a jak niektórzy mówią 5 elementów – treść. W czasie kiedy co drugi małolat myśli, że każdy raper to MC, a wchodząc do szafy nagrywa całą płytę w 5 godzin dostajemy: dobry, przemyślany krążek. Rozpierdol stylistyczny zdecydowanie jest siłą tego wydawnictwa, brak hermetyczności i możliwość swobodnego przestawiania kolejności słuchania lub oderwania każdego z utworów od reszty płyty wcale nie pozbawia spójności. Paradoks? Nie pierwszy i nie ostatni. Muzycznie płyta po prostu wkręca od pierwszego pulsującego, trochę dubstepowego „Edytuj”, po synthpopowe prawie jak u DeVision „Ślady na piasku”. Sporo różnorodnych dźwięków, bez strachu przed elektroniką, ambientem i wszystkim co fajne, co tak bardzo „nierapowe”...Zostawiam ocenę bitów i tego co jednak trzeba nazwać muzyką, każdy z producentów przyłożył swoje do tego krążka, wspólnie zbudowali jednak coś co mimo eklektyzmu nie jest wieżą Babel. Nie będzie przyznawania medali i podium – płytę warto potraktować jako całość. Dzieje się dźwiękowo bardzo wiele – czytałem gdzieś, że jest tu trochę eksperymentu, no może w sensie semantycznym, bo Zorna i Patona nie słychać. Jest lekkość i wyjście poza ramy. Sam sposób podawania tekstu, czasem stricte rapowy w innym miejscu trochę jakby bit był mało ważny - niemal slamowo recytowane zwrotki. Wspomniana lekkość albumu to nie tylko kwestia „choć jestem lekkoduchem to nie przychodzi lekko” (Lekko to zresztą świetny kawałek). Trudno też szukać braku „ciężaru” w tekstach, kilka z nich wręcz przeciwnie, tnie rzeczywistość z dystansu (do niej i samego siebie) bardzo ostro i celnie. Wspomniane „Edytuj”, „Skolaryzacjo” i „Prokastrynacja”. Troche każdy z tych utworów z innej bajki, a jednak podobna poetyka. Gorzki opis rzeczywistości w "Skolaryzacji" i "Edytuj". „Jesteśmy tymi, którzy piszą, tymi którzy malują, tymi którzy zapierdalają żebyś Ty mógł sobie wypić piwko, tymi co produkują, tymi co dyskutują, a Ty...I na co mi ten papier użyłem go raz nie zwróciło mi się nawet na ksero na co Tobie papier Czy ty rozumie? czy Wy umieją?...” Prokastynacja już bliżej filozofii. „Możesz być mistrzem, ale musisz być mistrzem w łapaniu iskier, może to było między jednym a drugim piskiem albo kiedy kroiliście skibkę...” Piękny refren „ Niczego nie żałuję jak zgubionych myśli”. 

Więcej 

czwartek, 02 stycznia 2014, jarekmikolajczyk

Polecane wpisy

  • Złote ryby Dimitrij Strelnikoff

    impresja kompletnie nie na temat książki Ale co ty wiesz o Ruskich?! - wydarł się Jasio Kurp, na kolesia, który przy sąsiednim stoliku padając prawie na twarz b

  • Kontener - Agata Chróścicka

    Kontener Agata Chróścicka W.A.B 2011 mroczna seria Kryminał z zasady gatunek traktowany przez krytykę z przymrużeniem oka. Wiadomo kanon gatunku, Agata Christie

  • Japoński wachlarz. Powroty

    Joanna Bator Japoński Wachlarz. Powroty W.A.B 2011 seria terra incognita Japonii nie ma czyli walkman Jaśka – impresja na marginiesie Wiesz Jasiek, Oscar