jarosław mixer mikołajczyk - animator kultury, arteterapeuta i lalkarz z wykształcenia, instruktor teatralny kategorii S. Dziennikarz z wykonania. W pracy medialnej - radiowiec przez kilka lat szef muzyczny Radia Warta, obecnie współtworzy ProRadio.pl, telewizyjny - Telewizja Gniezno. Zajmuje się głównie pisaniem. Publikuje w ogólnopolskich pismach muzycznych i literackich, na portalach kulturalnych i w tygodnikach lokalnych. Prowadzi także warsztaty teatralne, oraz współtworzy STUDIO 34. Współtwórca Centrum Kultury eSTeDe, obecnie współpraca z angielskim pismem The Idler i własna działalność publicystyczna i teatralna. współpraca z informacje lokalne - redaktor naczelny www.popcentrala.com
Blog > Komentarze do wpisu
Złote ryby Dimitrij Strelnikoff
impresja kompletnie nie na temat książki

Ale co ty wiesz o Ruskich?! - wydarł się Jasio Kurp, na kolesia, który przy sąsiednim stoliku padając prawie na twarz bełkotał coś o tym, że ta bida w Polsce to tylko przez Rosjan, co to ukatrupili ducha w narodzie i w ogóle, że swołocz sobacza mać te ruskie ludzie i żadnej kultury. Prawdę mówiąc „Młody” nie widział jeszcze tak wzburzonego starego Kurpia. - A nie mówiłem, chodźmy jabolka nad Narew wypić, jak ludzie kulturalnie? To ty, że nie, że raz do ludzi porządnie w barze wódki się napić – próbował uspokoić Jaśka, bez skutecznie. Starzec jednym susem skoczył do stolika obok.. Błyskawiczne nalał pełną szklankę, bez mrugnięcia oka wlał ją w siebie, tak jak się za dzieciaka wlewało malinową oranżadę z GS-u. Zdążył przed tym cisnąć osłupiałem krzykaczowi prosto w twarz – Do siebie piję ty łachudro...Jednym ruchem a raczej pierdolnięciem o blat zamienił szkło flaszki w tulipana, które zatrzymał może pięć centymetrów od czerwonej szyi prawdziwego Polaka, co to na głowie pszenica, a na twarzy burak. Życie w barze zamarło. Ten co to jeszcze niedawno bić chciał Ruskich, zalał błyskawiczne własnym moczem wyjściowe spodnie...-”Ludzie, podług prawa przyrody, dzielą się ogólnie na dwie klasy: na klasę ludzi niższych, będących, że tak powiem, materiałem, który służy wyłącznie do wydawania na świat sobie podobnych, oraz na ludzi właściwych, to znaczy posiadających dar czy talent, który im pozwala wygłosić w swoim środowisku nowe słowo...” A cytował to czystym rosyjskim. Kiedy skończył powiedział już cicho i spokojnie. - Mnie jeden Ruski kiedyś życie uratował – zamknął temat. Odwrócił się, siadł przy swoim stoliku. - Kolejka dla wszystkich, za zdrowie Marmieładowa – krzyknął do baru.
     
Złote ryby – Stelnikoff, kolejny „stakan” pełen literatury

Rosjanin, powoli przestaje dziwić w Polsce. Być może nawet przestaje się w niej dziwić. To chyba dobrze. Trudno zapomnieć jak nas dobrotliwie i czułością złajał Strelnikoff w Ruskim miesiącu. Świetny strzał na polskie otwarcie. Czas jednak zapomnieć w przypadku Dimitrija o dziwnym, wesołym Ruskim, co pisze po Polsku i daje swoja twarz w Europie co da się lubić. Złote ryby nadal pisarstwo pełne cholernej inteligencji i dowcipu. Tym razem jednak, nie dostajemy do ręki fajnej książki, przy której po prostu można się pośmiać. Pobłyszczeć w towarzystwie niby własnymi anegdotami o Polakach, żywcem wyjętymi z Ruskiego miesiąca. Złote ryby – trafiają w jedna z zaniedbywanych przez lata lub wypełnianych przez HP potrzeb człowieka. Tyle, ze magiczność i fantazja Strelnikoffa – nie zabiera nas w światy nie rzeczywiste. Baśń może się zdarzyć w rzeczywistych Niemczech, Polsce czy Iranie...Taki „keretowski” trip. Absurd tak bliski człowiekowi dzieje się niemal w sposób naturalny, tak rzeczywisty, że nikt nie śmie wątpić...Bo przecież realność sytuacji zmyślonej, może podważyć tylko ludzkie zwątpienie. Jeśli coś się po prostu dzieje – stajemy się bezbronni. Tak jak bezbronny wobec przedziwnej własnej historii jest bohater Złotych ryb. Norbert Hanke, Niemiec pojawił się przecież w Warszawie tylko po to by zamieszkać z polska narzeczoną. Nic w tym dziwnego – autor wie dobrze Polki są piękne. Trochę trudniej jednak zrozumieć że matka bohatera musiała zginąć by ratować przyszła wnuczkę. Dalej jednak gmatwanina rośnie. Wszystkiemu winne są złote rybki z Iranu, bo przecież Hans jest Persem. 
      - „ Norbert! Czytałeś o rybach?
Nie. O jakich rybach? - Norbert stanął w przejściu między pokojami.
Posłuchaj: W marcu przebywających w Iranie cudzoziemców może zaskoczyć obfitość małych czerwonych rybek, które pojawią się przed perskim Nowym Rokiem dosłownie wszędzie: w sklepach, biurach i prywatnych mieszkaniach. Irańczyków ten fenomen oczywiście nie dziwi – złote rybki są jednym z symboli Nouruzu i według tradycji przynoszą gospodarzom szczęście.             
Agata spojrzała porozumiewawczo na męża.

Nieamowite co?
Ktoś tu miał nosa. - Norbert uniósł w górę palec. - Wielkiego perskiego nosa! - Zaśmiał się i wrócił do pokoju córki
Jestem Persem? - pomyślał. Nie czuł się przecież Irańczykiem. Uważał się za męża. 

Nadal jednak wszystko wygląda ładnie, no może poza paroma detalami, jak choćby wojska szachiszacha i inne historie z niby przeszłości.

Złote ryby – niosą w sobie tajemnicę dramatu rodziny...Strelnikoff nie przestaje nas uderzać swoją błyskotliwością i inteligencją. Nie sprzedaje nam jednak megamedialnej fabułki z domieszką szarlatańskiej plastikowej duchowości. Drugie dna są tu dużo głębsze niż w tanich magazynach dla kobiet i mężczyzn. W tym wszystkim jest kawał literackiego mięcha. Czytelnik, ma prawo wyboru, może się ślizgnąć po książce – pośmiać ale i wzruszyć, może też znaleźć tu rzetelna literaturę. Edytorsko na wysokości zadania – okładka i delikatne rysunki Agnieszki Morawskiej...W twardej oprawie, książka sama w sobie może być przedmiotem pożądania.   

Jarek Mixer Mikołajczyk
poniedziałek, 06 czerwca 2011, jarekmikolajczyk

Polecane wpisy

  • Mam na imię Ania - Anna Grodzka

    Z jakiegoś powodu, książka mogłaby być ważną w sensie społecznym. Wydaje się jednak, że to co stało się kulminacją siły Anny Grodzkiej, de facto odebrało jej wi

  • Igoronco - Międzyczas

    Recenzja płyty Międzyczas - Igoronco (dla popcentrala.com) Sporo czasu minęło odkąd dostałem materiał z płyty, teraz dopiero siadam napisać co było w Międzyczas

  • Japoński wachlarz. Powroty

    Joanna Bator Japoński Wachlarz. Powroty W.A.B 2011 seria terra incognita Japonii nie ma czyli walkman Jaśka – impresja na marginiesie Wiesz Jasiek, Oscar