jarosław mixer mikołajczyk - animator kultury, arteterapeuta i lalkarz z wykształcenia, instruktor teatralny kategorii S. Dziennikarz z wykonania. W pracy medialnej - radiowiec przez kilka lat szef muzyczny Radia Warta, obecnie współtworzy ProRadio.pl, telewizyjny - Telewizja Gniezno. Zajmuje się głównie pisaniem. Publikuje w ogólnopolskich pismach muzycznych i literackich, na portalach kulturalnych i w tygodnikach lokalnych. Prowadzi także warsztaty teatralne, oraz współtworzy STUDIO 34. Współtwórca Centrum Kultury eSTeDe, obecnie współpraca z angielskim pismem The Idler i własna działalność publicystyczna i teatralna. współpraca z informacje lokalne - redaktor naczelny www.popcentrala.com
Blog > Komentarze do wpisu
Kontener - Agata Chróścicka
Kontener
Agata Chróścicka
W.A.B 2011
mroczna seria

Kryminał z zasady gatunek traktowany przez krytykę z przymrużeniem oka. Wiadomo kanon gatunku, Agata Christie, Sir Arthur Ignatius Conan Doyle – to i owszem, w porywach może Menkell znajdują uznanie. Ogólnie jednak z czytaniem kryminałów wygląda trochę jak z oglądaniem „M jak miłość” czy „Na dobre i na złe” - w towarzystwie się o tym nie mówi ale większość z nas wie co tam Leśnej Górze czy Grabinie słychać. Więc bez żadnego zżymania się literaturoznawczego: powiedzmy tak „dobry kryminał nie jest zły”. Kontener to taki przykład książki na odmóżdżenie. Od pierwszych zdań akcja i odrobina wciągającej tajemnicy, do tego wszystko zaczyna się w egzotycznej jakby na to nie patrzeć dla nas Afryce. 


   Właściwie Agata Chróścicka – nie daje nam się długo upajać tą egzotyką. Przez chwile zaledwie jesteśmy w mrocznym klimacie portowych pubów i już facet o którym wiedząc że to kryminał nawet pomyśleliśmy, że będzie naszym przewodnikiem w rozwikłaniu spraw, których się spodziewamy, wiedząc że to kryminał, a to nic z tego. Zaczynamy po paru kartkach lubić smakosza piwa, który przez swoja ważną misję w Afryce skazany jest na picie berbeluchy nazywanej tam piwem chyba przez pomyłkę...Ba cieszymy się z nim gdy barman okazyjne załatwia mu butelkę porządnego Golden Ale, a tu szast pras w barze pojawiają się Amerykanie – Marco la Salle ginie. Można powiedzieć w walce o piwo. Czy aby na pewno? 
   Akcja szybsza i o wiele bardziej zróżnicowana niż niejeden amerykański kasowy film. Firma Saxon & Pride a raczej jej zarząd rozsyłają maile z dość enigmatyczną i pompatyczną informacją o śmierci Marco do swoich pracowników. Nie trudno, się domyślać skoro koncern farmaceutyczny że coś tu śmierdzi. Ten smród węszy młoda polska dziennikarka. Już jesteśmy w Londynie – tam siedziba firmy i odpowiednie tło dla wielu błyskawicznie narastających wątków. Anna Niezgoda – dziennikarka śledcza wpada na przedziwny trop, renomowany koncert z Londynu ma wiele wspólnego z gangsterem. Wiadomo oszust i gangster, jak nie jest z Nowego Jorku to jest z Gdańska. Młody pracownik Paul Affleck zakochuje się w koleżance z pracy Glorii. Niestety:
„ - Gloria nie popełniła samobójstwa - powiedziała wreszcie, nie spuszczając z niego wzroku. Paul bez słowa grzał ręce o stojący przed nim gorący kubek.
- Ale to już chyba pan wie - dodała po chwili, gdy nie doczekała się
żadnej reakcji z jego strony.
- To wiem. Nie mam natomiast pojęcia, skąd pani to wie. Więcej, skąd pani wie, że miała na imię Gloria, że cokolwiek nas łączyło i jakim cudem znalazła mnie pani dziś przed komisariatem. Przyznam, że to wszystko wydaje mi się bardzo dziwne i liczyłbym na wyjaśnienie.
- Oczywiście. Od czego mam zacząć? „

   Kolejny trup, a trop się wikła. Świetnie zbudowana postać Paula Afflecka – który po ukatrupieniu już na wstępie naszego ulubionego Marco – zanim zdążyliśmy go polubić musi spełniać rolę bohatera powieści. W sumie padło na niego podobnie jak padło w książce i w firmie. Osaczony, nękany przez polską dziennikarką świadomy, że Gloria nie mogła popełnić samobójstwa – bo przecież umówiła się tego dnia z nim. Zresztą zbity jak pies wchodzi praktycznie chwilę po śmierci Glorii na całe to zamieszanie policja, pierwsze głupie komentarze – konsternacja – pozorna w firmie. Dalsze ostro rysowane wątki i rozwój akcji cały czas trzymają ciekawość czytelnika w podobnym napięciu. Tak to się chyba dziś robi - znaczy pisze kryminały. Nie potrzeba nam w tym tempie przeplatać Raskolnikowów z Marmieładowami. To chyba wina czasów – nie pisarzy. Napisać, że Kontener to czytadło było by chyba krzywdzące, choć czyta się bobrze. Solidny warsztat pisarski i nerw wyniesiony z doświadczeń dziennikarskich – to najkrócej o książce Agaty Chróścickiej. Do tego widoczna znajomość zarówno koncernowych jak i wielkomiejskich realiów. Wątek polski – trochę jakby przeniesiony z doświadczeń i matactw politycznych – którymi się przecież opisując je wiele lat zmagała. A z zbudowanych postaci warto powiedzieć, że świetnie rysuje autorka właśnie tę polską dziennikarkę – może zagadnienie znane z autopsji. Jeśli nawet nie jest to wielka literatura, to chyba nawet nie była nią w założeniach autorki. 
   Dobra, solidna książka. Przy świetnym reżyserze i niezłych aktorach byłby to kinowy hit, nie koniecznie na miarę Walandera – bo i specyfika inna...   Grafika okładki utrzymana w trendach – intryguje. A i pytanie czy aby Marco ten z pierwszego morderstwa miał być w Gabonie gdzie zginął? - Niektórzy twierdzą, że w Nigerii.

Jarek Mixer Mikołajczyk
wtorek, 24 maja 2011, jarekmikolajczyk

Polecane wpisy

  • Mam na imię Ania - Anna Grodzka

    Z jakiegoś powodu, książka mogłaby być ważną w sensie społecznym. Wydaje się jednak, że to co stało się kulminacją siły Anny Grodzkiej, de facto odebrało jej wi

  • Igoronco - Międzyczas

    Recenzja płyty Międzyczas - Igoronco (dla popcentrala.com) Sporo czasu minęło odkąd dostałem materiał z płyty, teraz dopiero siadam napisać co było w Międzyczas

  • Dzienniki rowerowe - David Byrne

    David Byrne Dzienniki rowerowe W.A.B 2011 impresja na marginesie Przejechali może ze 20 kilometrów na wschód o Nowogrodu. Młody na pożyczonej kolarzówce Ryszard

Komentarze
angelenatirado
2011/05/24 10:52:38
Should you be looking for a fashionable pair of sunglasses that can protect your eyes, attempt the Ray Ban Wayfarer 3025 ray ban sunglasses. Ray Ban sunglasses had been founded in 1937 immediately after Lieutenant John MacCready had commented about how the sun ray ban aviator had carried out permanent harm to his eyes ray ban 2140 901 soon after he returned from his balloon flying trip in 1920. These sunglasses lenses ray ban 8012 had been created to safeguard although the frames were developed to be sophisticated and sophisticated ray ban 3029 fashionable sunglasses.