|
Blog > Komentarze do wpisu
Panda sex - Mian Mian
Panda sex
Mian Mian W.A.B Chińskie dywagacje Jasia Kurpia - Ty Młody słyszałeś, że „chińczyk” nie jest chińską grą? - zapytał Jasiek Kurp kompletnie nie na temat. - Mensch ärgere Dich nicht – odpowiedział farbowany blondyn przyzwyczajony do jaśkowych tripów. Sam Kurp nie wiedział co mu teraz z tym chińczykiem do łba strzeliło, zdecydował się jednak dokończyć myśl. - Podobno to Hindusi grali w to przed wiekami... - No dobra Jasiek, ale co to ma wspólnego z Chinami, albo ze mną? - zapytał odkładając na półkę 144 kamienie madżonga. - Chińczycy to chyba mądry naród? - pytał Jasiek nie czekając odpowiedzi. - Mądrość wymyka się poza kategorie narodu, podobnie zresztą jak głupota – pomyślał młodszy i sam uśmiechnął się do tej myśli. Panda Sex underground po chińsku
Jiejie: Pokazują im najlepsze filmy pornograficzne, a one dalej tylko skubią te swoje liście bambusa.” Młodzi ludzie sporo mówią. Rozmawiają nie tylko o sexie ale i o miłości. „Dziewczyna 1: Miłość to muzyka, której jest wszystko jedno, czym jest miłość. Z tego punktu widzenia miłość nie zna granic. Dziewczyna 2: Gdy się nad tym głębiej zastanowić, dochodzimy do wniosku, że wszystkie koncepcje na temat miłości są wątpliwe...” Tło przesuwa się trochę za mgłą. Jak w obiektywie Pentacon electric 2.8/135. Twarz człowieka wyraźna, a reszta szlachetnie rozmyta: jakaś kreatorka zapachów i jej China Underground, telewizor, w którym można ingerować w treść programów, prezenter telewizyjny – policjant, dziwna korporacja taksówkowa. „ Wozy wynajmuje tylko grupom powyżej trzech osób – jeden klient nie może u nich zamówić taksówki. W każdym wozie może siedzieć tylko jeden pasażer. Między samochodami można rozmawiać przez walkie-talkie.” Oczywiście to rozmyte tło to Szanghaj. „ Jiejie: Szanghaj jest jak samotna wyspa. Aktor: Szanghajskie historie przypominają opowieści marynarzy. Aktor: Nikt tak naprawdę nie wie, co dzieje się na morzu. Wiadomo tylko tyle, ile opowiedzą marynarze.” Zwrotów jak ze starej księgi sporo w tej niegrubej książeczce. Prawdy oczywiste nabierają znamion odkrycia bo opisane są prostym językiem, nawet jeśli to język dosadny: „Od momentu gdy mężczyzna i kobieta mają stosunek – spotkanie siusiaka z cipką – nie ma już nic prostego ani pewnego”. Utrata bliskiej osoby, szukanie uczucia i to zrównanie mężczyzny i kobiety w bezradności...Bardzo poetycki obraz. Współczesny Szanghaj, formalnie nowoczesne pisarstwo, trudno jednak oprzeć się wrażeniu solidnego osadzenia w tradycji literackiej Chin. Prostota niemal jak w Tao. I to co gdzieś między wierszami - porywająca młoda sztuka...Shengyn Suipian pobrzmiewające jak chińskie Radiohead, którego odkąd cenzura zamknęła w kraju wielkiego muru - youtube, trudno posłuchać. I to co musi zastanowić...choć nie spotkałem w żadnej recenzji...więc mogę się mylić sądząc że to ważne. Mian Mian wprowadza siebie z imienia wśród bohaterów książki. De facto wypowiada jedną kwestię. Kika Mian Mian mówi o sztuce. I to są słowa, na które tak wielu czeka w dobie artidiotyzmu, kiedy sztuka zamienia się w von Hagens'a lub Kozyrę. „Mian Mian: Wielkie dzieło sztuki przypomina księżyc na nocnym niebie. Jego blask nie pochodzi od niego samego, lecz jest pożyczony od słońca, ukrytego gdzieś z tyłu. Słońce reprezentuje absolut. Sztuka pozwala wielu ludziom pojąć esencję duchowości. Ma swoje niewidzialne, uświęcone źródła oraz święty cel...Wiele nowoczesnych dzieł nie ma już takich właściwości. Ich autorzy muszą być ograniczeni. Nie sądzicie?” Katarzyna Kulpa nie miała łatwej roboty z przekładem, ale dała radę. Fotografia Svena Hagolani na okładce przednia robota. piątek, 04 czerwca 2010, jarekmikolajczyk
|
|