Pablo Giordano
Samotność liczb pierwszych
W.A.B 2010
Jasiek samotnik i połowy jabłek
- Nie ma dwóch połówek jednego jabłka
– odezwała się młoda dziewczyna dłubiąc w glinie na tarasie
XIX wiecznej chaty. - Co ty dziecko wiesz o jabłkach? - zapytał
wnuk sadowników z Pyzdr. Tu koło Pisza też rosną jabłonie –
uciął tę dyskusję o miłości Jasiu Kurp, który dobrze wiedział,
że człowiek jest zawsze samotny. Jasiek w końcu przeżył
siedemdziesiąt lat nosząc znamię niespełnienia. I pewnie tylko
fakt, że nie dane mu było więcej niż mała matura, nie odkrył
liczb pierwszych.
Co z tymi liczbami – recenzja
Cholera czy tylko liczby pierwsze noszą
w sobie ten cień. Ładunki jednoimienne tak bardzo chcą być razem,
a jednak odpychają się przynajmniej jeśli mowa o magnetyzmie. Jest
coś w tym „stygmacie” matematycznym 11 to prawie 13 – jako
liczby pierwsze niemal sąsiadują. Jednak wścibskie parzyste 12
rozdziera ich wspólną przestrzeń. Platon i Pitagoras to można by
rozumieć, że się liczbami zajmują. A tu młody włoski fizyk.
Emocjonalność uproszczona do reguły matematycznej...To banał,
który o powieści Giordano napisało już wielu, trudno się przed
nim zresztą obronić. Egzystencja jest prosta. Niesiemy w sobie
brzemię, i pewnie nie tylko ci nieparzyści. Alice ostro wchodzi w
życie z rysą ojca w głowie i sercu. Takie dziś jest to
nowo-mieszczańskie życie. Tatuś wymarzył sobie w córeczce
mistrzynię narciarstwa, a los przyniósł dzięki jego „manii”
kalectwo, autoagresję i życie do bani. Piękny początek historii
Alice. Znaczy dosłownie to nie ma w nim piękna a raczej ból i
smród. Wypadek na nartach i kupa w spodniach. „Nigdy jeszcze się
to jej nie przytrafiło, przynajmniej odkąd pamięta. Nigdy, ani
razu. Zrobiła w majtki. Nie siusiu. Nie tylko. Alice zrobiła kupę
w majtki punktualnie o dziewiątej pewnego styczniowego poranka.
Zrobiła w majtki i nawet tego nie zauważyła. To znaczy, nie
zauważyła tego aż do chwili...”Bolesny minimalizm. A może po
prostu życie. Dalsze losy Alice i jej śmierdzących spodni niestety
dużo bardziej bolesne. Tatusiowie kochający swoje wizje w
córeczkach – trauma nie tylko XXI wieku. I potem Alice, kiedy
marzy jej się różyczka wytatuowana od tej przyjemnej dziurki w
górę, tak jak to zdobi Violę Bai. Swoją drogą Viola to kolejna
karykatura dziewczęcej dojrzałości. Samotność liczb pierwszych
to też Mattia – pełen poczucia winy. Pewnego dnia zawstydził się
zabrać stukniętą siostrę bliźniaczkę na urodziny kolegi, a ona
zniknęła zamiast czekać. Brutalne pisać o chorej dziewczynce
stuknięta? Przecież Giordano pisze o życiu, a nie o kodeksie etyki
czyli pobożnych życzeniach. Jedno z drugim ma niewiele wspólnego.
Przesada? - zapewne, jednak bardzo świadoma. Alice i Mattia zdaje
się tak bardzo podobni – stygmaty dziecięcej traumy, podobna
wrażliwość, a jednak...nigdy naprawdę razem. To nie jej płyty w
tym wielkim kombi. To Fabio słucha obrazków z wystawy Musorgskiego
nie ona. I to wezwanie po latach, pocałunek, który musiał się
stać, a potem zero melodramatu, zero dramatu...” Już się
nauczył, ze wyborów dokonuje się w kilka sekund, a ich skutków
doświadcza przez resztę życia. Tak się zdarzyło z Michelą,
potem z Alice i teraz znowu. Tym razem zdawał sobie z tego sprawę:
przeżywa właśnie tych kilka sekund i nie może się pomylić”.
Koledzy i koleżanki recenzenci pisali, że to gehenna... Kur...wa
może to po prostu życie...Samotność zresztą nie jest żadną
karą. Warto jednak pamiętać, że jest konsekwencją wyborów.
Solidne pisarstwo, a nade wszystko prawdziwe, a o Prawdę dziś, gdy
pisze się raczej by sprzedać w pismach dla pań – tak trudno.
Podobno będzie z tego film – pewnie niezły. Mnie jednak nic
więcej niż to jedno zdanie o wyborach w kilka sekund, a
konsekwencjach przez resztę życia nie potrzeba. Alina Pawłowska –
Zampino chyba rozpracowała język przystojnego fizyka ( kobiety
mówią, że Paolo Giordano to niezłe ciacho) – tempo i perfekcja
unosi minimalizm autora. Tylko kto włożył te różowe wyklejki?
Jarek Mixer Mikołajczyk