|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzieci Groznego
Dzieci Groznego Asne Seierstad W.A.B. wrzesień 2009
Przydługo osobiście – bo jak książka dobra to refleksje jak trip płyną same - Co wiesz o wojnie? – zapytał Jasio Kurp, kiedy siedzieliśmy u zbiegu Pisy i Narwi, pośród krzaków. Czekaliśmy właśnie na kolejną butelkę. Czasu było sporo, bo młody miał do przejechania z 7 kilometrów do pobliskiego miasteczka i z powrotem…Wysłaliśmy młodego bo Jasiek był za stary, a mnie po jednym bełcie rower nie chciał się słuchać. Co mu do cholery strzeliło teraz z wojną? Pierwszy raz od tygodnia nażarliśmy się do bólu…Wino w żołądku, słońce nad głową, ryby w rzekach, bobry opodal – błogostan…Jasiek już tak miał, jak było za dobrze to przywoływał czarne wspomnienia. – Kurwa Jasiek co ja mogę wiedzieć o wojnie? – Szarik był dobry, Klos też gryzł kogo trzeba, Bruner był świnią, Amerykanie to robili rzeź w Wietnamie – film oglądałem… Trochę tam porzucałem kamieniami w ZOMO w stanie wojennym, włosy mi komuna kazała ścinać… W armii byłem, jechałem na Pafawag – ale nas cofnęli bo się Kiszczak z Wałęsą układać akurat zaczęli…Wiesz bo ja to w ogóle pacyfista jestem i wojny nie lubię. – Bredziłbym tak jeszcze ale zobaczyłem, co się Jaśkowi robi z oczyma (oczami? Nigdy nie mogę zrozumieć czemu w polskim jest tak, że można tak albo tak, a jakoś musi być poprawnie, a jakoś nie). Jasiek zrobił się taki jakby już wypił z cztery, a nie jednego bełta. Oczy nabiegły mu krwią, twarz wykrzywiona jak u Muncha, a może nawet jak u Goyi. Zaczął się trząść i nagle zawieszony gdzieś w 1944 chwycił ogromny badyl i całym ciałem rzucił się w stronę ścieżki. Prawdę mówiąc nic nie wiem o wojnie. Jasiek w amoku pierdolnął młodego badylem tak po prostu w łeb…Młody spadł zakrwawiony na ścieżkę jak kłoda. Coś zamarło. Coś ożyło. Jasiek siadł przy mnie, bez słowa, spokojny jak anioł – bo był aniołem, chociaż miał diabelskie wspomnienia. – Jasiek, masz szczęście zbiłem tylko jedno…dwa całe – powiedział młody, który znał Jaśka w chwilach gdy przypomina mu się stodoła i inne okupacyjne historie…Włączam teraz Raga „Nołmorenyłor!!!” Ginger i CZK i wiem nic nie chce wiedzieć o wojnie… Wojna to rzeczywistość straszna – niestety rzeczywistość…(recenzja)
„Krew spływa w błoto, drąży w nim wąziutkie czerwone ścieżki. Zbocze jest ciemne, zapleśniałe i zgniłe, krew wkrótce zostanie przez nie wchłonięta i zniknie. Czaszka zmiażdżona. Kończyny bez życia. Z gardła nie wydobywa się już nawet pisk.” Pierwsze zdania. Myśli czytelnika zmierzają do wojowników i Ruskich, że może ta czaszka ta krew – ludzkie. Timur mały chłopak co chował się z wojną i hukiem bomb w jednej kołysce, właśnie bez celu, bez sensu, a jednak z wewnętrznego przymusu zabił kolejnego psa. Bestialstwo, wystraszonego dziecka…Poraża na początek. Wilczek. Pierwszy epizod, w którym tak wiele biedy, okrucieństwa i wojny…I potem stryj gwałcący przyrodnią siostrę Wilczka…A świat tak naprawdę ma w dupie Czeczenię. Piękne dojście do tematu w rozdziale „Piątkowy wieczór”…”Putin pyta na przykład ministra obrony: - Siergieju Iwanowiczu, co słychać w sprawie budowy nowych mieszkań dla oficerów? - Władimirze Władimirowiczu, w ubiegłym roku oddaliśmy sto tysięcy mieszkań dla oficerów. Do 2012 planujemy wybudowanie kolejnych stu tysięcy. - To nie wystarczy, Siergieju Iwanowiczu, musicie zwiększyć tempo. Do 2008 roku każdy oficer musi mieć mieszkanie dla siebie i swojej rodziny. Trzeba zaangażować wszystkie siły do osiągnięcia celu to ważne. - Tak jest, Władimirze Władimirowiczu. Co wieczór widzowie oglądają fragment, a raczej parodię rozmowy.” I jeszcze Seierstad pokazuje oczywistą prawdę o rosyjskim rasizmie. Oficjalnie Putin zwraca się zawsze do Rosjan, czyli obywateli Rosji, nie oficjalnie zawsze otacza się Ruskimi. Bo Rosjanin to nie zawsze Ruski, a Ruski to swój, a nie jakiś tam Czeczeniec, czy coś… Wojna, jest jednak poetycka, co nie znaczy liryczna. Anioł z Groznego – Hadiżat. Anioł, bo kobiety bywają aniołami, bo kobiety islamu też bywają aniołami, bo Czeczenia potrzebuje aniołów…Kobieta, kiedyś była dzieckiem sowieckiego domu dziecka. Na samą myśl krew staje w żyłach. Powracają historie Wilczka i innych dzieci z epizodów...Ten potworny wypadek który skazał parę na bezdzietność, a zaowocował domem dziecka...Hadżit matka Groznego i Malik jej niesamowity mąż. I jeszcze, Czeczen od Putina choć islamista, Razman Kadyrow nowy wódz i ojciec narodu...Dziesiątki momentów, w których serce czytającego zaczyna kołatać. Rozmowa o honorze kobiety z Abdułem, który zabił siostrę dla honoru. Nie zrobił nic złego, jest z tego dumny, że zabił - bo się pohańbiła a jednak płacze...Miejsce kobiety jest w domu. Pogmatwane losy Dzieci Basajewa i Dzieci Maschadowa. Religia – islam tak różnorodny, przemoc, wojna, bo Czeczeni albo walczą albo kochają... Książka, która powstała z słuchania. Pisarze z zasady żyją w przeświadczeniu, że to oni maja coś do powiedzenia. Tu nie ma taniego egotyzmu, nikt nam nie sprzedaje siebie...Cholerna empatia – to naprawdę książka ważna. Czyta się jak dobrą zajmującą powieść, na szczęście jednak autorka nie pozostawia złudzeń – spisała prawdziwe historie. Imiona zmienione, a jednak Hadżit i Malik nie boją się zostać przy prawdziwych imionach. Pełen respekt dla Seierstad za tę nie do końca zrozumiała determinacje – nielegalnych podróży po Czeczenii...Przecież miała w pełni świadomość, że może podzielić los Anny Politowskiej. Do tego świetny przekład Iwony Zimnickiej. Chyba pierwsza tak poruszająca książka dokument od czasu Dobrych kobiet z Chin – Xue Xinran.
wtorek, 29 września 2009, jarekmikolajczyk
|
|